Jak zostałem vaperem - Ratuj swoje zdrowie oraz pieniądze #1

Jak pewnie wielu wie że byłem nałogowym palaczem,nie takim niedzielnym który chciał się pokazać i przy okazji zakrztusić ale mimo wszystko palił bo chciał być cool,ale takim który dzień rozpoczynał nie od umycia zębów a biegł by ''zajarać'' porannego szluga.
Paliłem na okrągło ,rano,po każdym jedzeniu,jak byłem wesoły,jak byłem smutny,w nocy wstawałem bo chciało się palić....wypalałem od 2 do 4 kartonów fajek a jak czasem byłem przepalony na amen urywałem filtr i paliłem z fifki by był ten kop w płuco...wiem idiotyzm nad idiotyzmy i słów na mnie nie ma ;-/


Jak sięgam pamięcią popalać zacząłem gdzieś w 7 klasie podstawówki i tak mi zostało,paliłem coraz więcej i więcej do tego śmierdziałem gorzej jak z pieca palonego albańskim węglem ;-)
Próbowałem rzucać pierwszy raz jakoś w szkole średniej i głównym motywem było raczej głównie wydatki z tym związane a potem dopiero zdrowie, bo na tamten czas nie uprawiałem sportów by mi strasznie przeszkadzała zadyszka i brak tej krzepy ;-)
Rzucanie palenia zaczynałem po części od środków zastępczych które polecił mi znajomy w postaci gum do żucia,jak wiem wiele ludzi uważa że ten smak jest ohydny a mi o dziwo pasował i czułem jakąś ulgę, w międzyczasie testowałem także plastry obydwa produkty są wyprodukowane przez znaną wszystkim firmę której tu nie podam nawet gdyby mi płacili dolarami ale o tym później.

Pierwszy raz jak pamiętam było to rozstanie się z nałogiem bez żadnej pomocy środków nikotynowych,od tak bo Mama prosiła martwiąc się o moje zdrowie, no i nic....tylko tydzień wytrzymałem....

Następny raz był już wspomagany wspomnianymi gumami dzięki którym wytrzymałem około roku...co najbardziej mnie irytowało w gumach? między innymi ich cena która była czasami większa niż same papierosy bo jak pamiętam spożywałem listek gum dziennie a taki listek kosztował w tedy coś około 15zł oraz fakt że gdy chciało się palić brałem gumę a jak zaraz był obiad itp to trzeba było gumę zmarnować bo jak wiadomo podczas jedzenia trzeba było gumę odstawić a jak już się jej nie żuło i odkładało natychmiast twardniała i była do wyrzucenia......

Od pierwszego razu z gumami było jeszcze z dwie,trzy próby i dałem sobie spokój na wiele lat.

Oczywiście badałem się przynajmniej dwa razy do roku, badania krwi oraz prześwietlenie płuc które o dziwo NIC nie wykazywały ale fizycznie było gorzej z roku na rok mniej siły,waga poniżej 55kg,biały jak śmierć i do tego brak większej siły już o długich wycieczkach rowerowych nie było mowy bo płuca wypluwałem a do tego poranny kaszel coraz silniejszy a nawet czasem i wymioty......

Jak praca była nie patrzyłem na cenę papierosów aczkolwiek by zaoszczędzić brałem tam gdzie mieli tanie lub jak wielu brałem z pod lady od naszych sąsiadów....

Mijały lata a ja czułem się coraz gorzej aż wreszcie gdzieś na przełomie 2010/2011 zainteresowałem się innowacyjnym produktem na tamte czasy który po prostu nazywał się :

Więcej o samym produkcie i tym wynalazku napisałem TUTAJ


Osobiście wolę by go nazywać elektroniczny inhalator nikotyny i przy tym zostańmy.
Mój pierwszy inhalator do złudzenia przypominał zwykłego śmierdzącego papierosa w dodatku był praktycznie tej samej wielkości,w tej chwili nie pamiętam jaka to technologia była ale wiem że przy zaciąganiu nie wciskało się żadnego guziczka tylko automatycznie zaczął działać a na samym czubku świeciła się czerwona dioda imitująca żar.

Ten model kosztował jak na tamte czasy 99zł i posiadał jeden wkład tytoniowy,
Każdy następny kosztował około 15zł i według producenta miał zastąpić paczkę papierosów.
Wtedy bardziej chodziło o zdrowie lub po prostu mniej szkodliwe skutki palenia.
Jego minusem było krótka praca na baterii oraz wkłady praktycznie były jednorazowe aczkolwiek jak wielu tak i ja starałem się napełniać ponownie wkład strzykawką z różnym skutkiem więc starałem się szukać innego urządzenia bo widziałem w tym potencjał.

Potem zainteresowałem się bardziej zaawansowanym urządzeniem jakim były urządzenia typu ''Ego''
Urządzenia te miały już zaawansowaną baterię i przy moim użytkowaniu lądowałem ją na początku co 2,3 dni przy czym mojego pierwszego ''Papieroska'' praktycznie codziennie lub nawet czasem dwa razy dziennie więc różnica jest!
Mój ''Ego'' miał pojemną baterię o odkręcanym systemie grzewczym co można było go czyścić oraz wkłady można było napełniać wielokrotnie i nie tak jak w pierwszym moim urządzeniu mało pojemne, tutaj można było wlać aż 2ml olejku zwanego liquidem!

Także ''Ego'' miał wady takie jak :
Wycieki,przypalona grzałka,watka i słaby tzw ''Kop w płuco''
Pierwsze Ego pojemniczki na olejek miały wypełniona watką która lubiła się przypalić i mieliśmy efekt ''Bobra''
Potem na forum znalazłem sposób by wspomnianą watkę zastąpić gąbką którą można było kupić w sklepie zoologicznym a która była wykorzystywana głównie do filtrów akwariowych,
Był to strzał w dziesiątkę,brak przypaleń i nawet dało się upchać 2,5 ml olejku.
Teraz został problem grzałek które czyściłem pod mocnym sprężonym powietrzem samochodową sprężarką czasem i dwa razy w tygodniu,zanim wpadłem na ten pomysł taką grzałkę która także była obudową wymieniałem dwa,trzy razy w tygodniu a jej koszt wtedy to 49zł czasem niewiele taniej, wiem drogo ale licząc wielokrotnie wydatki wi tak wychodziło mnie taniej niż kartony fajek o zdrowiu i lepszym samopoczuciu nie wspomnę bo to bezcenne.

Następnym wynalazkiem były wkłady ''Bezwatkowe'' i tutaj pełen nadziei i euforii zacząłem z nich korzystać(do dzisiaj mam parę nowych zafoliowanych) wkłady na olejek były wielokrotnego użytku i np chodząc do pracy i mając już spory zapas takich wkładów dzień wcześniej napełniałem je strzykawką i pakowałem by następnego dnia mając co inhalować.

Po jakimś czasie od tego momentu zapaliłem papierosa i znowu jakby przegrałem walkę!

W pracy oraz w rodzinie wszyscy zachwycali się uroczym Desmoxanem więc i ja zaryzykowałem sporego wydatku, więc kupiłem...no i nico..ściema jak wielu na 20/30 osób które to zachwalały wiem że tylko 3 osoby nie palą,jedna przeszła szybko na tzw e papierosa a reszta pali do dzisiaj i innych osobach nie wiem bo nie mam kontaktu ale widziałem ją z papierosem więc wygląda że także pali...

Wiem,liczy się nastawieni,motywacja,upartość w dążeniu do celu i najlepiej nie korzystać ze śmierdziuchów ani z gum czy e papierosów ale co zrobić gdy uwielbiamy dym i ten rytuał cały? wiec szukamy lepszego zastępstwa..nasze życie,nasze wydatki.....
Dopiero po wielu latach prób istnym strzałem w dziesiątkę stały się tak zwane Boxy które są tak zaawansowane że mają nie które modele dotykowe ekrany a po instalacji aplikacji na smartfonie wiemy z jaką mocą,ile zaciągnięć itp zrobiliśmy do kompletu mamy dostępnych masę świetnych tzw parowników które w niczym nie przypominają pierwszych wkładów na olejki poza tym że służą do tego samego czyli posiadają zbiorniczek na olejek oraz grzałkę no i ustnik.
Najnowsze parowniki inaczej nazywane ''Tanki'' można rozebrać na części pierwsze i praktycznie do każdego modelu możemy dokupić część zamienną licząc od szkiełek,ustników,uszczelek,systemów grzałkowych (RBA/RTA)

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html

Oczywiście NIE REKLAMUJE konkretne marki, a myślę że każdy znajdzie coś dla siebie, nie jestem typem człowieka który gania za każdą nowością, mi to ma pomagać i długo służyć i powiem że te parowniki które są widoczne na powyższych fotografiach mam do dzisiaj dokładnie 3 szt + mam masę części zamiennych w zapasie więc posłużą mi wiele lat oczywiście tym bardziej gdy cyklicznie będę je czyścił poza grzałkami głównie RBA i jednej uszczelce nic tam nie wymieniałem szkła od nowości(oczywiście raz na miesiąc czyszczone) oraz wyparzane ustniki w gorącej wodzie i tyle po prostu zalewam i korzystam,dodatkowo przez okres ponad 3 lat wymieniałem tylko raz baterie(komplet 2szt) nie które zasilania są na jedna baterię więc miałem zapas a inne zestawy są już na dwie więc może jeszcze kupię jeden komplet.
Uważam kochani że nie ma co ganiać za każdą nowością tym bardziej jak jesteście skłonni do tego że was na coś namówią na stoisku itd,jeżeli wszystko działa tak jak powinno to po co zmieniać? może by spróbować nowych doznań itp
Teraz koszty?
Na samym początku tego wpisu jest link do wcześniejszych postów na temat inhalatorów gdzie ukazana jest grafika kosztów...uważam że jest bardzo niewłaściwa bo pokazuje ona coś takiego :

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html
Biorąc pod uwagę ceny w tym sklepie to może i tak jeżeli chodzi głównie o olejki.
Natomiast u mnie w mieście są dwa stoiska tego sklepu więc wyboru nie ma,aczkolwiek zorientowałem się i mamy więcej takich sklepów;-)
Ale wracając do cen,więc na dzisiaj ja wydaję na inhalowanie 40/60zł co dwa miesiące.a czasem 100zł co pięć/sześć miesięcy więc znikome ceny..nie wiem jak to obliczone że oszczędzamy około 170zł miesięcznie przy wydatkach 400zł na fajki w miesiącu?
Ja wydawałem średnio 300zł a czasem i 450zł gdy zabrakło u dostawcy i biegałem do sklepu......

Co się zmieniło w moim życiu dzięki ''Zdrowszemu'' nałogowi?

  1. Nie kaszle
  2. o wiele lepiej się czuję
  3. mogę robić i 100 km rowerem bez żadnego problemu ;-)
  4. przytyłem 17kg
  5. mam jakby lepszą pojemność płuc
  6. nie boli mnie codziennie głowa
  7. nie duszę się
  8. nie bolą mnie prawie codziennie stawy
  9. nie kręci mi się w głowie
  10. przede wszystkim NIE ŚMIERDZĘ 
  11. mogę o wiele dłużej wytrzymać bez e papierosa niż jak wcześniej bez fajek(zdarzało się że nie potrzebowałem inhalować i 7godzin i nie panikowałem ;-)
  12. Nie pracuję na etacie i mam z czego żyć( a to temat na inny post ;-)
  13. nie muszę wychodzić na dwór w mróz by zapalić(w tym wypadku inhalować mogę w domu)
Wiem że nas Vaperów nazywa się idiotami,ciotami a nawet gejami..tak wiemy ale darujcie sobie każdy ma swój rozum co chce a zapewne ci co najgłośniej krzyczą jak e papierosy są złe przynajmniej raz w miesiącu na imprezie wciąga kokę ale nawet wcale nie musi wystarczy że je fast foody ;-)  ale o na nagonce na nas itp będzie drugiej części...

Natomiast w tej chwili polecę wam świetnego bloga na którym znajdziecie masę wskazówek prosto od byłego nałogowego palacza śmierdzącego tytoniu a użytkownika i propagatora inhalatorów nikotyny a w dodatku Chemika ;-)


 To są plusy a minusy?
Można wymienić parę niby mało istotne ale w moim przypadku to :

Inhalator jest bardziej skomplikowany w obsłudze(dla początkujących) oraz trzeba pamiętać o większej ilości czynności np. wybierając się w podróż np na cały dzień lub z nocowaniem trzeba pamiętać o :

By mieć zapas olejków,by akumulatory były naładowany,zbiorniczki zalane do pełna i chyba tyle bo w porównaniu ze zwykłymi papierosami bierzemy mała paczkę + zapalniczkę i w drogę..ale  o wadach zwykłych śmierdziuchów wszyscy wiemy ;-)

http://www.waszfotograf.com.pl/2017/10/jak-zostaem-vaperem-ratuj-swoje-zdrowie.html
 

 Wiem że wśród swoich czytelników mam paru ''vaperów'' więc piszcie o swoich początkach'' lepszego życia'' w komentarzach.
Do następnego
Artur Gołębski

10 komentarzy:

  1. Świetny wpis,papierochy są do dupy! sam paliłem 19 lat od 4 lat jadę na elektroniku,inne życie,Polecam każdemu a nie tylko łykacie wszystko co wam zajebiste media dają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój rozum i zna swoje ciało i organizm,powiem że mi nawet chipsy szkodzą,czasem mam ochotę pochrupać ale potem z 2 dni żołądek i głowa boli a od elektronika nic tym bardziej że i tak mało korzystam, gdzieś około 5ml na 48H...Gratuluję i pozdrawiam ;-)

      Usuń
  2. teraz z tą akcyzą wyjechali to dobrze nie będzie,nie wspominając że sprzedaż z internetu znikneła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli ktoś bardzo chce to znajdzie ;-) ale fakt że ludzie z małych miejscowości gdzie internet i zakupy w tym formacie były wszystkim to mają trudniej,ale można pojechać raz w miesiącu do większego miasta i zrobić zakupy ;-)

      Usuń
  3. Jak dobrze że ja już nie palę,ciężko było,cholernie ciężko ale dałem radę ale jak rzucałem były tylko pastylki,ale parę moich znajomych używa i fajne zapachy się ulatniają no i żyję a także słyszałem że już od wdychania się choruje a nawet bardziej dociekliwi krzyczeli że już od patrzenia na epapierosa się umiera!!!! ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety jak ktoś da w łapę to powiedzą co powiedzą,każdy jest inny,jeszcze nikt od tego nie umarł,a tym bardziej nie poczuł się gorzej z długością inhalowania...

      Usuń
  4. Świetny artykuł,aż łezka się kręci,przechodziłem przez to samo.....niestety korzystałem tylko z tak zwanych długopisów,szlag je trafił i wróciłem do analogów ;-(

    OdpowiedzUsuń
  5. lepiej nic nie palić,nie inhalować,ale dobrze że są takie produkty ;-) ci co już zbłądzili mogą łatwiej rozstać sie z nałogiem ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.

Copyright © 2006-2017 Waszfotograf - Blog o Fotografii ,